Menu

Sztuka przenośna

blog o biżuterii artystycznej jej historii i sposobach ekspozycji

Skarb z Miastka

anna-sklodowska

Publikowałam już wpisy o tematyce archeologicznej ale tym razem będzie to wpis z pogranicza archeologii i działań dochodzeniowych Policji. Kilka dni temu media poinformowały, że znaleziono tzw. "skarb z Miastka". Określę go spektakularnym zabytkiem archeologicznym odnalezionym zupełnie nie archeologiczną metodą. W sposób nie archeologiczny odkrywa znalezisko każdy, kto kupi sobie wykrywacz metali i „poluje” na historyczne zdobycze.  Dzieję się tak bowiem  nie ma  niestety prawa definiującego kto i jak może używać detektorów metali. Zdarza się więc, że zabytki o wysokiej wadze historycznej wykopane bez zachowania zasad archeologicznych trafiają w niepowołane ręce i potem są nienależycie konserwowane, przez co często uszkadzane i bez kontekstu historycznego sprzedawane na czarnym rynku. Taki los prawdopodobnie miał spotkać skonfiskowany "skarb z Miastka" ale ostatecznie został przejęty przez policję.

Wspomniałam wcześniej, że zabytki sprzedawane są często bez kontekstu historycznego – spróbuję teraz wyjaśnić dlaczego jest on taki ważny. Archeolog prowadzący wykopaliska, określa miejsca do eksploracji na podstawie konkretnych przesłanek, wyznacza tzw. siatkę arów i kwadrat po kwadracie, delikatnie zdejmuje warstwy ziemi. Wie, że w wyznaczonym obszarze prawdopodobnie znajdował się np. gród albo pochówki.
W momencie gdy natrafi na ślady zaciemnionej ziemi może się spodziewać zarysu grobowca. Jeśli
w jego obszarze znajdzie np. bransoletę może na jej podstawie pewniej określić kontekst historyczny, przykładowo: Pochówek popielnicowy z kultury łużyckiej, 800 l.p.n.e., widoczne wpływy halsztackie. Dzięki przedmiotowi wiemy, że był to okres żelaza a nie brązu i 800 l p.n.e. a nie 1000 l p.n.e., itd.

Wyobraźmy sobie teraz, że ktoś kto nie ma wiedzy archeologicznej, historycznej czy konserwatorskiej spaceruje sobie po lesie z wykrywaczem metali i znajduje piękny naszyjnik lub bransoletę. Wykopuje
je i na podstawie wiedzy zaczerpniętej z internetu stara się je oczyścić a następnie "wydatować". Obydwie rzeczy robi źle ale i tak udaje mu się taki przedmiot sprzedać na czarnym rynku, wzbogacając się o kilkaset złotych. Bywają też gorsze przypadki gdzie łup może być sprzedany jako zwykły złom. Niezależnie od sposobu sprzedaży obie strony popełniają przestępstwo bowiem przywłaszczenie dóbr kulturowych które są własnością państwa jest karane nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

To nie jest jedyne zło jakie dzieje się na skutek takich działań. Wróćmy do opisu praktyki archeologicznej gdzie naukowiec znajduje ślady pochówku. Nie ma w nim poza kośćmi czy urny z prochami, żadnych innych elementów typu ozdoby czy monety. Nie ma ich bo jak się okazuje ktoś kiedyś wykrył je detektorem i ukradł. Tu powstaje problem ponieważ archeolog wie, że te ukradzione elementy mogły być jedynym źródłem informacji na temat np. dokładnej daty pochówku, w jakiej kulturze został złożony, do jakiej kasty należał pochowany człowiek itd. Odkrycie mogłoby być bardzo ciekawe i przynieść sporo informacji zarówno naukowych jak i poznawczych dla regionu, w którym zostało znalezione. Nie stanie się tak bo ktoś bezprawnie wykradł najważniejszy element. Najcenniejszy dla historii i nauki a dla handlarza wart kilkadziesiąt lub kilkaset złotych. 

W przypadku "Skarbu z Miastka" sytuacja na szczęście nie okazała się tak tragiczna. Po zawiadomieniu
w maju przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o prawdopodobnym wykopaniu i przywłaszczeniu zabytków z epoki żelaza, policja postanowiła natychmiast wszcząć śledztwo. W czerwcu udało im się dotrzeć do mieszkańca Miastka, u którego znaleziono 11 sztuk cennych przedmiotów w tym głównie biżuterię z okresu kultury łużyckiej, nordyjskiej i halsztackiej. Była to jednak namiastka całości skarbu. Przekazano ją do muzeum w Lęborku i dalej poszukiwano pozostałej, dużo większej części zabytku. Może dzięki mediom a może dzięki policji 17 lipca zgłoszono odkrycie reszty brakującego skarbu. Z obawy przed konsekwencjami, dostarczono go do muzeum w Koszalinie. Znalazca nie uniknie kary bowiem przetrzymanie zabytku oraz próby jego czyszczenia świadczą o tym, że pierwotnie miał on inne plany co do znaleziska. Szczęśliwie odzyskano ponad 200 brakujących eksponatów głównie z kultury łużyckiej z VIII w p.n.e. w tym między innymi naczynia, fibule, bransolety, naszyjniki, naramienniki, nagolenniki, kabłączki, szpile i zawieszki. Prawdopodobnie jest to jedno z największych znalezisk tego typu na Pomorzu. Uważa się, że skarb był własnością kupca który włożył swoje " towary" do wazy z brązu
i zakopał. To jest dobra wiadomość bo oznacza, że skarb nie był elementem większej całości. 

Na podstawie zdjęć z Lokalnego Serwisu Informacyjnego Regionów Słupskiego i Lęborskiego,   Muzeum
w Lęborku  oraz dokumentacji policji możecie zobaczyć jaką biżuterię zawierał skarb.

skarb z Miastka

Na powyższym zdjęciu, na podłodze obok wazy z brązu widać naszyjnik kołnierzowaty  i lity.

Skarb z Miastka policja

kabłąk ze zwojem ślimakowatym, fibula (ozdobna zapinka do szaty), groty, klamry.

znaleziska archeologiczne

zapinki , groty i spirale z kabłąków oraz brązowa waza 

skarb

Prawdopodobnie tarczka spiralna od kabłąka

zapinka, skarb

zapinka płytowa ze zdobieniem

SkarbyzMiastka Lęborkzapinka płytowa, naszyjnik kołnierzowaty z pięciu płyt sierpowatych, ozdobny guz z uprzęży 
SkarbyzMiastka, Lęborkbransolety spiralne
SkarbyzMiastka, Lęborknaramiennik spiralny, naszyjnik z uszkami zdobiony poprzecznymi rowkami

 

© Sztuka przenośna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci